Recenzje

Lekko i nieznośnie

„Nieznośna lekkość bytu” rozpoczyna się jak wstęp do traktatu filozoficznego. Lecz nie takiego, który odstrasza i przeraża formą oraz poziomem uwikłania w sprawy wyższe. Jest przyjemny w odbiorze i łagodny. Taki jak opowieść o bohaterach Kundery. Pierwszym z nich jest miłość. Drugim – przypadek. Trzecim nadzieja. A czwartym ludzie, których łączą pozostali.

Nie fabuła tu się liczy, bo ona płynie wolno, wręcz sączy się niespiesznie. To opowieść o spotkaniu i namiętnościach i – jakkolwiek to brzmi banalnie – o wielkiej miłości. W tle przetaczają się czołgi historii – Praga i rok 1968.

Milan Kundera nadając książce lekki tytuł, stworzył pozornie lekką opowieść, która odpowiada na pytanie, na ile przypadek rządzi naszym życiem. Czy można zmienić raz podjętą decyzję? Czy ofiarowana nam miłość może odpowiadać naszemu pragnieniu miłości? I wreszcie: czy lepiej wieść lekki żywot, czy też nieść ze sobą ciężar? Czy wówczas życie nie będzie wprawdzie bardziej odczuwalne, ale przez to ciekawsze i właściwie – lżejsze? Ale skoro tak, dlaczego staje się ono dla człowieka nieznośne?

Einmal ist Keinmal, podpowiada Autor, raz to tyle, co nic. Skoro mamy jedno życie i nie wiemy, czego chcemy, skoro o życiu możemy nauczyć się tylko raz i w zasadzie jesteśmy trochę jak ślepcy, to czyż nie powinniśmy doświadczać wszystkiego to, co przynosi nam każdy kolejny dzień?

Powieść Kundery, nawet dla takiego filozoficznego dyletanta jak ja, okazała się urzekającą podróżą w świat pięknych i naprawdę wielkich uczuć. I nie trzeba być wrażliwym jak mimoza czytelnikiem, ani piewcą myśli Schopenhauera, tudzież innego Kierkegaarda, by po nią sięgnąć. Polecam każdemu.

PS. Książkę z czeskiego przetłumaczyła Agnieszka Holland.

Wejścia 3 Wejścia 83159
Total Page Visits: 369 - Today Page Visits: 1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.