Recenzje

„Muszę im opowiedzieć o szczęściu obozów koncentracyjnych”

Napisana z perspektywy młodego budapesztańskiego Żyda, opowieść o piekle obozów koncentracyjnych. Jest wyjątkowa i czyta się ją z pewnym niedowierzaniem, gdyż wysłuchujemy relacji naiwnej, dziecięcej, przypominającej nieco szkolne wypracowanie, jakiegoś suchego sprawozdania z ostatniej klasowej wycieczki z panią od polskiego. To co dziwi, to zaskakujący optymizm bohatera i jakaś przedziwna obojętność. W dramatycznych przeżyciach, które dotknęły jego samego jak i członków jego rodziny doszukiwał się pobłysków szczęścia. Wiara w dobro i to, że ludzie nie mogą być przecież źli, zestawiona zostaje z opisami zupełnie wyzbytymi z emocji, zwłaszcza wtedy, gdy chłopiec, zaskoczony doskonale funkcjonującą fabryką śmierci, przedstawia jej perfekcyjne działanie, niemal zachwycając się pomysłowością jej twórców i precyzją zatrudnionych w nich ludzi, mimo że na jego oczach płoną w niej tysiące. Buduje wokół siebie świat ułudy, nie dopuszcza do siebie najczarniejszych myśli, dziwi się, czym jest krematorium, nie chce uwierzyć w to, czego sam doświadcza, co sam dostrzega, przed czym udaje mu się uciec.

Powoli rodzi się w nim wola przeżycia, ale z czasem i ona mija, zduszona monotonnymi dniami, apelami i walką o jedzenie. Do apatycznego umysłu bohatera dociera jednak strach i świadomość, jak kruche i nieistotne dla innych może być czyjeś życie, ale nie wywołuje to przewartościowania w myśleniu o przetrwaniu. Nie ma tu obozowych przyjaźni, elegijnych opowieści o odwadze i poświęceniu, jakichś silnych więzi, które trwałyby lata – chłopiec jest zdany na siebie i tylko łut szczęścia, jeden, drugi, szósty ratują go z opresji. Krótkotrwałe relacje, jak choćby okazana przez współwięźnia, lekarza, policjanta czy żołnierza litość są jakimś zaskakującym urozmaiceniem, ale nie niosą niczego trwałego, co zwróciłoby mu wolę walki.

Zakończenie książki – z jednej strony szczęśliwe – jest smutnym dowodem na to, że ten, kto trafił do obu śmierci, nigdy z niego się nie wydostaje.

„Los utracony” jest książką wyjątkową, zaskakującą sposobem podejścia do traumy, o którą otarł się jej autor, Imre Kertész.

Total Page Visits: 491 - Today Page Visits: 1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *